Pies

6 skutecznych sposobów jak przywołać psa

Czy też tak się u was zdarza? Wołacie psa, a pies nie przychodzi albo przychodzi z opóźnieniem, czyli wtedy kiedy on chce? Marzycie o tym, żeby na hasło: Borek! Wróć! pies biegł do was z taką szybkością, że tylko kurz unosi się za nim na drodze? Ja też. Przetestowałam kilka sposobów nauki psa powrotu. U mnie jest duży postęp z Dario.  


Nauka przywołania do siebie psa nie jest trudną sprawą. Wymaga od nas jedynie konsekwencji, systematyczności i zastosowania odpowiednich technik.

Z Dario przećwiczyłam kilka sposobów, żeby do mnie wracał na zawołanie. Podzielę się z wami moim doświadczeniem.

  1. Tak się zaczęło: Przed puszczeniem Dario w parku ze smyczy dawałam mu smakołyki. Na zachętę. Pokazywałam, że mam dla niego coś dobrego. W trakcie spaceru, gdy Dario się do mnie zbliżał, dawałam mu również smakołyk. Uzależniałam go od siebie, pokazywałam, że warto być przy mnie, że warto do mnie przybiegać. 

  2. Gdy Dario do mnie biegł, wołałam Dario wróć! Dario nie znał tej komendy i musiał połączyć znaczenie słowa z działaniem. Gdy przybiegał dostawał oczywiście jedzenie i pochwałę: Dobrze Dario! Programowałam Dario na powrót do mnie na komendę „wróć”. Po pewnym czasie, zaczęłam wołać "wróć" w sytuacji, gdy miał do mnie wrócić. Za powrót dostaje nagrodę. Zawsze. 

  3. Zaprogramowałam Dario na gwizdek. Na tej samej zasadzie, co przy słowie „wróć”. Gdy biegł do mnie, gwizdałam. Gdy przybiegł dostawał jedzenie. 

  4. Wołam Dario głosem o wyższej tonacji niż normalnie i dodaję Dawaj! Dawaj Dario! Z głosu przebija radość i zachęta, że zaraz wydarzy się coś ciekawego. Przy dawaj, dawaj! Dario dostaje przyspieszenia, a jego długie uszy powiewają mu za głową. Czasami mogę wyglądać przy moich okrzykach dość dziwnie, bo daję z siebie wszystko. Ale to działa.

  5. Zdarza się, że wołam mojego kochanego psa, ale on pomimo, że ma dobry słuch, woli zająć się tym, czym chce. Co robię? Uciekam. Wołam: Dario! i uciekam. Dzięki Dario trochę się już nabiegałam i wzmocniłam swoje łydki. Na jednych zajęciach z obedience, cztery razy uciekałam do lasu. 

  6. Ograniczyłam Dario kontakty z innymi psami. Ja chciałam być dla niego najważniejsza i najciekawsza. Zabawa ze mną ma być tak fascynująca, że warto przy mnie być i do mnie wracać. Jest to ciężka i długotrwała praca. Chodzimy dwa razy w tygodniu na zajęcia z agility w PsyNafali i raz w tygodniu na zajęcia obedience, które prowadzi Joanna Hewelt. Ćwiczymy też w domu.

Dlaczego mam tyle sposobów na Dario? Ponieważ jest to pudel. Mój kochany psiak czasami ma własne zdanie. Jeżeli nie zadziała jedna strategia, stosuję kolejny sposób. Mamy duże postępy i coraz lepiej wychodzi nam powrót. 

Wyuczony sposób powrotu według zasady 2 i 3 zbyt szybko się resetuje u mojego pupila. Muszę robić powtróki i przypomnienia. 

Nie wychodzę z domu z psami bez saszetki z jedzeniem i bez gwizdka.

Nauka powrotu to jest syzyfowa praca. Trzeba ciągle ją powtarzać. 

Podobne Artykuły

Jak wyglądała moja sesja fotograficzna

Poznałam na własnej skórze, jak wygląda

Trzeba żyć najpełniej jak się da

Przeprowadziłam rozmowę o życiu i o szcz

Jak bawiłam się z małą Agatą bez zabawek

Agata jeszcze nie umiała siedzieć, a baw

Follow Me

Zapisz się do Newslettera

ciekawe dodatki

© 2017 Newskit. All Rights Reserved.Design & Development by Joomshaper

Szukaj